Co jeśli...-Rebecca Donovan


Tytuł: Co jeśli...
Autor: Rebecca Donovan
Wydawnictwo: Feeria Young
Gatunek: Młodzieżowa, New Adult, Romans, Dramat
Ilość stron : 400
O czym to jest?:
Cal, Rae, Richelle i Nicole przyjaźnili się w dzieciństwie. Dzięki temu, że mieszkali blisko siebie, spędzali ze sobą każdą wolną chwilę. Jednak po latach ich zażyłość zaczęła stopniowo maleć. Nicole i Richelle wyjechały z miasta i kontakt z nimi się urwał. W końcu również i Cal udaje się do odległego od domu rodzinnego, collage'u. Tam na jednej z imprez poznaje Nyelle. O dziwo wygląda ona identycznie jak jego przyjaciółka sprzed lat – Nicole. Jest jednak dużo bardziej energiczna, odważna i stanowcza. Chłopak nie potrafi uwierzyć w taki zbieg okoliczności. Dziewczyna bowiem, jest bardzo tajemnicza i momentami ucieka od pewnych tematów. Co takiego skrywa? Czy Nicole i Nyelle to ta sama osoba? A może to zaginione siostry bliźniaczki? Czas pokaże...
Moje refleksje :
I znów trafiam na idealną książkę. Ta historia jest po prostu genialna! I mimo że początkowo przypomina resztę bestsellerowych młodzieżówek, to zagłębiając się w historię, coraz bardziej wkręcałam się w to, co spotyka bohaterów. Akcja poprowadzona jest bardzo ciekawie. Wplecione w nią elementy retrospekcji są dodane tak umiejętnie, że nie gubiłam się w tym, co czytam, a wręcz przeciwnie. Powodowało to, że stawałam się coraz to bardziej zainteresowana tą historią. Jeśli chodzi o tempo zdarzeń, to nie było ono wyjątkowo szybkie, lecz to zadziałało na plus. Mogłam rozkoszować się tym, co czytam i gdybać co będzie dalej. Samo zakończenie po prostu zwaliło mnie z nóg, a czytając je, czułam się trochę jak w jakimś transie. Po prostu nie mogłam się oderwać!
Muszę też wspomnieć coś o bohaterach! I nie koniecznie o tym głównym. Nyelle to postać, która zdecydowanie wykazuje się tutaj ogromną oryginalnością. Jest swego rodzaju wolnym ptakiem, żyje chwilą i stara się czerpać z życia to, co najlepsze. I w tym przypadku bardzo przypominała mi Alaskę z „Szukając Alaski”. Choć w zasadzie cała Nyell bardzo przypominała postaci kreowane przez Greena, te z własnym sposobem widzenia świata i chęcią zmiany społeczeństwa. To zdecydowanie ona nadaje wielobarwności tej historii. Sam Cal jest w gruncie rzeczy normalnym młodym dorosłym. I pomimo tego jest w nim coś, co przyciąga i zaciekawia czytelnika
Tak, ta książka jest świetna. Zarówno dla fanów Greena, jak i jego przeciwników. Wciąga i porusza wielokrotnie, a po przeczytaniu marzy się o przeżyciu części z przedstawionych w niej historii. I wcale nie jest idealistyczna. Bohaterowie mają masę problemów i rozterek, które gromadzą się w nich niczym wielka bańka, która wkrótce pęknie. Tylko kiedy to nastąpi?
Jeśli jeszcze nie znasz „Co jeśli...”, musisz to koniecznie nadrobić! Zasługuje na uwagę i wszelkie pozytywne opinie kierowane w jej stronę. 
 
Ocena: 10/10

 Za możliwość przeczytania książki serdecznie dziękuję księgarni internetowej bonito.pl
bonito.pl/?utm_source=blog&utm_medium=banner&utm_campaign=zakladkaa

Komentarze

  1. Zgadzam się, żę to jedno z lepszych książek typu NA, które przeczytałam <3 Jest po prostu świetna i straaasznie mi się podobała.

    OdpowiedzUsuń
  2. Od czasu premiera ta książka krąży mi po głowie! Czytałam mnóstwo pozytywnych recenzji na jej temat, więc chyba najwyższa pora samemu się przekonać o tej książce - tym bardziej, że tak polecasz, a ja mam ostatnio ochotę na książki młodzieżowe, by odetchnąć od fantastyki :)
    Pozdrawiam serdecznie :)
    In Bookland

    OdpowiedzUsuń
  3. Tyle tych genialnych książek, a czasu coraz mniej :(
    Całe szczęście mamy dziś godzinę dłużej na czytanie!
    buziaki,
    modnaksiazka.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  4. Dla mnie bez szału, ale główną bohaterkę bardzo polubiłam. Cenię Nyelle za odwagę, za to, że wywiązała się z danych obietnic. Call mnie lekko irytował;)

    OdpowiedzUsuń
  5. A ja obawiam się książek tej autorki. Wszyscy tak je zachwalają, a mi zazwyczaj takie się nie podobają :/

    OdpowiedzUsuń
  6. Mi też "Co jeśli..." bardzo przypadło do gustu - zdecydowanie bardziej niż trylogia "Oddechy".
    Pozdrawiam :)

    houseofreaders.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  7. Jestem zainteresowana tą powieścią, więc z pewnością po nią sięgnę.
    Świetna recenzja.

    OdpowiedzUsuń
  8. niestety, dla mnie bardzo słaba seria. Przewidywalna i kompletnie nie realistyczna. Ale ciesze sie ze Tobie sie podobało 😊 ile ludzi tyle gustow 😊

    OdpowiedzUsuń
  9. Tak, muszę to nadrobić. Chociaż ostatnio czytałam niezbyt pochlebną recenzję tej książki, to teraz na nowo powróciły mi chęci. Jednak nadal nie ma jej w mojej bibliotece. Sobie jeszcze zapewne poczekam..

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Liczę na szczere komentarze :)

Popularne posty