środa, 30 listopada 2016

Modelka



Tytuł: Modelka
Reżyser: Matthiesen Mads
Gatunek: Dramat
Producent: Kino Świat
Czas trwania: 104 min
Rok produkcji: 2016
O czym to jest?:
Emma marzy o  zostaniu modelką i pracowaniu dla firmy Channel. Dążąc ku temu, udaje się do Francji i tam rozpoczyna współpracę z jedną z agencji modelek. Poznaje tam też Zofię- początkującą modelkę, która zaczyna wprowadzać dziewczynę w zawiły świat mody, pokazów i imprez. Po czasie Emmie udaje się odnieść mały sukces. Nie spodziewa się jednak, że wszystko co dzieje się dookoła niej ma swoje blaski i cienie. Na jednej z sesji poznaje przystojnego fotografa Shane'a. Miedzy dwojgiem pojawia się mocne uczucie, które zaczyna przeradzać się w obsesję. Dziewczyna orientuje się iż musi wybierać pomiędzy swoim starym życiem, a nowym pełnym przygód i dostatku.

Moje refleksje: 
O tym filmie słyszałam przeróżne opinie. Jedni mówili, że ma się on nijak do tego, jak wygląda prawdziwe życie modelki, drudzy z kolei twierdzili, iż jest on bardzo realistyczny i dobrze zrealizowany. Chciałam się zatem przekonać jakie wrażenie wywoła on na  mnie.

Już od początku byłam bardzo zainteresowana całą tą historią, ponieważ, przedstawiono to w taki sposób, iż pierwotnie nie wiemy zbyt wiele o głównej bohaterce, części się domyślamy, część wyjaśnia się później. Dziewczyna pojawia się we Francji gdzie rozpoczyna swoją wielką przygodę. Jak już wiemy czeka ją wiele cieni tego świata, których się kompletnie nie spodziewała, i ja jako widz również nie.

Wiele osób zarzucało, iż ten film przedstawia fałszywą wizję świata modelingu. Ja nie mając o tym pojęcia, nie mogę jednoznacznie stwierdzić, czy te treści są zgodne z tym co dzieje się na prawdę. Stwierdzić mogę jedynie, że jest to o tyle emocjonalne i przedstawione tak realistycznie, że mogłabym uwierzyć, w autentyczność tych zdarzeń. A były one dość podobne do plotek jakie słyszymy, o karierze przez łóżko, o zawiści czy o wielokrotnych upadkach w drodze na szczyt.

Podobał mi się akcent typowo polski, w postaci współlokatorki Emmy, która jest polką, a w dodatku grała ją polska modelka. Nie tylko świetnie poradziła sobie z rolą kobiety pragnącej samych sukcesów, korzystającej z życia, a przy tym życzliwej.

W filmie nie brakowało tez odważnych scen erotycznych. A mówiąc odważnych, mam na myśli naprawdę odważne. Widać było wielka odwagę aktorów i pełne zaufanie wobec siebie. Dominowała tu nagość i pełne uniesień sceny, wiążące się czasem z przemocą czy bólem. W moim mniemaniu były całkowicie realistyczne i przede wszystkim oddziaływały na odbiorcę przeróżnymi bodźcami.

Część zdarzeń, jakie tu zaprezentowano, również była dość specyficzna, a wręcz żałosna. W odczuciu moim i moich koleżanek, żadna nastolatka, czy nawet dorosła osoba by się tak nie zachowała.Nie chce zdradzać wiele z tego co się działo, ale musicie mi uwierzyć, że niektóre dość poważne sceny, powodowały u nas salwy śmiechu. Może to przez nasze komentarze, a może przez realizację filmu.

Mówiąc o głównej bohaterce, mam lekko mieszane uczucia. Bo faktycznie była bardzo denerwującą osobą. Cała jej osobowość oraz wszelkie podejmowane decyzje były tak irytujące, że traciłam całą chęć na oglądanie. Wydawało się, że nie potrafi wyciągać wniosków z sytuacji które tworzy, a potem ma pretensje do reszty świata o skutki swoich działań. Z drugiej strony, aktorce świetnie udało się ukazać osobę, która zachłysnęła się tym cudownym światem, poklaskiem i pieniędzmi.

Czy film mi się podobał? Troszkę tak. Wydarzenia faktycznie sprawiały wrażenie realności i przestrzegały przed zgubnością świata modelek. Niestety są aspekty, takie jak postać głównej bohaterki, czy niektóre banalne zdarzenia, oddziaływały dość negatywnie na moją ocenę filmu i zapamiętanie go jako dobrej produkcji. Bo taka niestety w całości nie był.

Ocena: 6/10

Za możliwość obejrzenia serdecznie dziękuję sklepowi empik.com

czwartek, 24 listopada 2016

Kalendarz 2017. Rok dobrych myśli- Beata Pawlikowska


Tytuł: Kalendarz 2017. Rok dobrych myśli
Autor: Beata Pawlikowska
Wydawnictwo: Edipresse Książki
Gatunek: Kalendarz
O czym to jest?:
Beata Pawlikowska- popularna dziennikarka i podróżniczka, już drugi raz prezentuje swój pomysł na motywacyjny kalendarz. Tutaj każda data opatrzona jest opisem dnia związanym z występującym tam świętem, czy międzynarodowym dniem "czegoś", a także motywacyjną radą czy sentencją, mającą na celu dopingowanie nas do działania. Wszystko opatrzone ciekawymi grafikami i rysunkami. 

Moje refleksje: 
Od jakiegoś czasu jestem fanką przeróżnych organizerów, kalendarzy i innych tego typu pomocy organizujących moją pracę. Zatem jeśli tylko mam okazję korzystam z takowych, bo zazwyczaj ogromnie pomagają mi w planowaniu tego co mam zrobić, czego się nauczyć i  zorganizować wolny czas.

Tak, za pośrednictwem wydawnictwa Edipresse trafiłam na kalendarz Pani Pawlikowskiej. I początkowo zwróciłam uwagę na samo wykonanie tej publikacji. Bo już sama okładka jest bardzo miła w dotyku. Niby jest twarda ale lekko spulchniona, jeśli wiecie co mam na myśli. Mam wrażenie, że dzięki temu, będzie się mniej niszczyła, więc całość jest bardzo użyteczna. Dodatkowo wewnątrz całość jest bardzo ciekawie rozplanowana.Każda strona to oddzielna data, urozmaicona o ciekawe grafiki i teksty. Można się dowiedzieć kiedy jest tydzień Elvisa Presley'a oraz każdego dnia przeczytać istotną sentencję, która ma nas prowadzić przez cały dzień. Co jakiś czas umieszczone są tu tez interesujące przepisy na potrawy, które z wielką chęci kiedyś wykonam.

Cały kalendarz prezentuje się bardzo dobrze. Myślę że będzie się świetnie sprawował osobom, które podobnie jak ja starają się być w pełni zorganizowane i lubią mieć to wszystko na papierze. Jedyną wadą jaką tu zauważam są rozmiar i masa książki. Zawsze lubię nosić w torebce np. na uczelnię, ze sobą takowe organizery, niestety ten jest dość gruby i ciężki,a w połączeniu z reszt ą zasobu mojej torebki da naprawdę pokaźny bagaż. :). Jednak do noszenia w plecaku czy użytkowania w domu nadaje się idealnie.

Jak widać Beata Pawlikowska, jak i graficy, bardzo się postarali, aby odbiorcy otrzymali w pełni wartościowy produkt i nie żałowali wydanych pieniędzy. Moim skromnym zdaniem warto nabyć takowy kalendarz jeśli tylko się go potrzebuje. Ta publikacja oferuje wszystko to z czego korzysta przeciętny odbiorca, bez dodatkowych zbytków jak mapy czy horoskopy.


Ocena: 9/10

Za możliwość przeczytania serdecznie dziękuję wydawnictwu Edipresse Książki 

sobota, 19 listopada 2016

Zmierzch. Życie i śmierć- Stephenie Meyer


Tytuł: Zmierzch. Życie i śmierć
Autor: Stephenie Meyer
Wydawnictwo: Wydawnictwo dolnośląskie
Gatunek: Młodzieżowa, Paranormal, Paranormal romance, Fantasy
Ilość stron: 371+420
O czym to jest?:
ZMIERZCH: Siedemnastoletnia Isabella Swan przeprowadza się do ponurego miasteczka w deszczowym stanie Washington i poznaje tajemniczego, przystojnego Edwarda Cullena. Chłopak ma nadludzkie zdolności - nie można mu się oprzeć, ale i nie można go rozgryźć. Dziewczyna usiłuje poznać jego mroczne sekrety, nie zdaje sobie jednak sprawy, że naraża tym siebie i swoich najbliższych na niebezpieczeństwo. Okazuje się, bowiem, że zakochała się w wampirze... 
ŻYCIE I ŚMIERĆ: Od dnia, w którym Beaufort Swan przeprowadza się do miasteczka Forks i spotyka tajemniczą Edythe Cullen, jego życie przybiera niesamowity obrót. Chłopak nie potrafi oprzeć się fascynującej Edythe, obdarzonej alabastrową cerą, złocistymi oczami i nadprzyrodzonymi umiejętnościami. Nie wie, że im bardziej się do niej zbliża, tym większe grozi mu niebezpieczeństwo. Być może jest za późno, by się wycofać… (lubimyczytac.pl)

Moje refleksje: 
Chyba do niedawna byłam jedną w niewielu osób, które nie czytały Zmierzchu. Jakoś do tej pory nie czułam żadnej potrzeby by sięgnąć po tę historię, choć film widziałam. Nie do końca mi się podobał, i może to to zrażało mnie do twórczości Stephenie Meyer. Naszło mnie jednak ostatnio, by choć spróbować sprostać tej historii. Zwłaszcza iż teraz w jednej książce jest też dodatkowa historia o wampirach. 

Co do oryginalności fabuły, ciężko tu cokolwiek stwierdzić. Do tej pory pojawiło się wiele książek i filmów inspirowanych Zmierzchem, a również i przed nim było wiele historii o miłości pomiędzy człowiekiem i wampirem. Dlatego też nie można mówić tu o żadnej oryginalności. Choć pomysł jest ciekawy, to jest już tak oklepany iż mnie nie zachwyca. Oczywiście muszę brać poprawkę na to, że te  lat temu, rynek powieści młodzieżowych nie był tak bogaty i przez to wybór był niewielki. Dlatego też wtedy, mogło być to dla wielu osób nowością, czymś bardzo inspirującym i interesującym. 

Jeśli chodzi o moje zainteresowanie "Zmierzchem", było ono średnie. Niestety może to być dlatego, że znałam już częściowo pewne wydarzenia. Ale nie podobał mi się też sposób przedstawienia tego. Było to według mnie dość trywialne i zbyt proste. Brakowało mi tu większej ilości zawiłych spraw, nad którymi można by się rozwodzić, Z kolei "Życie i śmierć" było całkowitą kopią Zmierzchu. Tutaj to jednak dziewczyna była wampirem. Wielka zmiana! Nawet niektóre dialogi wyglądały identycznie. Czytało się to wprost okropnie. Trochę tak jakbym pod rząd czytała dwie wręcz identyczne książki. Całkowita porażka. 

Jestem, jak już wspomniałam osobą, która widziała wcześniej ekranizację pierwszej części. I o dziwo czytając wcale nie wyobrażałam sobie bohaterów z ekranu, jako postaci z książki. W mojej głowie wyglądali zupełnie inaczej. Jednakowoż ich osobowości nie były dla mnie wyjątkowe. Zarówno "Zmierzch" jak i jego odpowiednik, nie uraczyły mnie paletą przeróżnych bohaterów. Byli raczej dość płytcy i typowi jak dal swoich profesji czy wcześniej zarysowywanych typów społecznych. Zwyczajnie nie jest to mocna strona obu publikacji. 

Wielkim plusem jest tutaj samo wykonanie książki. Nie tylko dlatego, że jest ona twarda, ale i same klejenie stron stanowiło spójną całość. Dzięki temu, mimo iż całość była dość ciężka, książkę dobrze trzymało się w rękach i czytało. Ciekawym pomysłem jest umieszczenie owych dwóch książek w jednej i tym samym odwrócenie ich względem siebie. Dzięki temu mamy dwie okładki, w zależności od tego co się komu podoba. 

Dlatego też, książka podoba mi się pod względem technicznym. Niestety, jeśli chodzi o to jak zostały tu przedstawione historie- tu jest troszkę gorzej. Nie jestem usatysfakcjonowana tym co otrzymałam. Jak się okazuje, liczne negatywne opinie jakie ta książka otrzymała, nie były bezpodstawne. 

Ocena: 5/10

środa, 16 listopada 2016

2 Urodziny bloga + KONKURS


Kochani, minęły już 2 lata. A pamiętam to jak dziś. Pochmurny dzień, w którym się nudziłam. I zwariowany pomysł by założyć bloga książkowego. I tak dzisiaj minęła kolejna rocznica.

Z tej okazji oprócz konkursu, którego obecność z pewnością zauważyliście, chciałabym Wam wszystkim podziękować. Za wszelkie komentarze pod moimi postami, za wszelkie wiadomości prywatne, za liczne wyświetlenia, a przede wszystkim za obecność. Ten czas zleciał naprawdę szybko i mam nadzieję że kolejne lata będą równie owocne. 

Przez ten rok napisałam dla was ok. 180 postów, a wy odwdzięczyliście się wzrostem liczby obserwatorów o 34 jeśli chodzi o Blogspota i 69 w Google+ . Utworzyłam swoje konto na Instagram'ie, które śledzi prawie 300 użytkowników, a fanpage na Facebooku śledzi 255 osób. Blog wyświetlono przez rok ponad 31 tysięcy razy. Mnie takie wyniki jak najbardziej zadowalają. Niektóre są lepsze, niektóre gorsze od zeszłorocznych, ale nie to jest najważniejsze. Liczy się pasja i motywacja. zak

Jedną z typowo książkowych rzeczy, z których jestem naprawdę dumna, to fakt iż, moja rekomendacja znalazła się w książce "Chłopak, który stracił głowę". Tak przy okazji, serdecznie polecam :) Oprócz tego, w tym roku po raz pierwszy pojawiłam się na jakichkolwiek targach książki, a były to warszawskie. W dodatku miałam okazję być tam jako blogerka. W dodatku poznałam kilkoro wspaniałych ludzi z kręgu książkowego, między innymi Marysię z Książki rządzą, Wojtka z Recenzji Wojtka czy Paulinę z Volusequat.  Ten drugi rok pod względem blogowym był znacznie lepszy niż pierwszy, dlatego liczę na to, iż kolejny będzie owocował w równie mocne doznania i przygody. Już nie mogę się doczekać.

A poniżej mam mały prezent dla Was w postaci konkursu. Jako, że są to drugie urodziny przygotowałam dwie książki. Pierwsza to powieść popularnej pisarki literatury młodzieżowej - Cecelii Ahern. Druga to z kolei książka fantastyczna, mało znana w Polsce, aczkolwiek posiadająca swoich zwolenników- "Moje nowe życie".  Poniżej zamieszczam regulamin i serdecznie zapraszam do udziału. 






Regulamin:
1. Organizatorem konkursu jest właścicielka bloga: Zakładka- książki i nie tylko
2. Warunkiem uczestnictwa w konkursie jest : wyrażenie chęci udziału w konkursie, podanie e-miala, wybranie książki-nagrody oraz obserwacja bloga( Blogger lub Google+). Aby zwiększyć swoje szanse można udostępnić informację na facebooku/instagramie/tweeterze itp. polubić mój Fanpage, zaobserwować konto na instagramie @zakladkaa, umieścić banner u siebie na blogu czy dodatkowa obserwacja ( Blogger lub Google+). Każda dodatkowa aktywność to 1 dodatkowy los.
3. Konkurs trwa od 16 listopada 2016 roku do 16 grudnia 2016 roku do godz. 23.59
4. Ogłoszenie zwycięzcy nastąpi do 7 dni od zakończenia konkursu
5.Zwyciężają 2 osoby. Każda z nich otrzymuje wybraną przez siebie książkę.
6. Konkurs skierowany do osób posiadających adres zamieszkania w Polsce.
7. Ze zwycięzcą skontaktuję się drogą mailową. W przypadku, gdy zwycięzca w ciągu 7 dni nie odpowie na wiadomość, nastąpi wybór innego wygranego.
8. Konkurs nie podlega przepisom Ustawy z dnia 29 lipca 1992 roku o grach i zakładach wzajemnych (Dz. U. z 2004 roku Nr 4, poz. 27 z późn. zm.)
9.  W konkursie musi wziąć udział przynajmniej 20 osób, w innym przypadku może zostać anulowany.

Wzór zgłoszenia:
Zgłaszam się!
E-mail:
Obserwuję jako:
Google+:
Polubienie fanpage'a:
Obserwacja Instagrama jako: 
Udostępnienie informacji:
Banner:
Wybieram książkę:

Kochani, życzę powodzenia, i do zobaczenia w następnym poście! :*

poniedziałek, 14 listopada 2016

Mind of mine- Zayn

Tytuł: Mind of mine
Autor: Zayn
Dystrybutor: Sony Music Entertainment
Rok nagrania: 2016
Gatunek: Pop R&B
Co tu znajdziesz? :
Zayn to znany chyba już wszystkim były członek One direction. Po odejściu od zespołu i chwili ciszy, fani otrzymali informację iż rozpoczyna on karierę solową. Najpierw pojawiła sie piosenka jak i teledysk do Pillowtalk. Po jakimś czasie już wszyscy mogli nabyć całą płytę i szerzej zapoznać się z jego twórczością. Czy było warto?

Moje refleksje:
Swego czasu byłam wielką fanką One direction. Uwielbiałam ich piosenki, oglądałam relacje z koncertów. Odejście jednego chłopaków z zespołu ogromnie mnie nie zszokowało, wiadomym było że kiedyś to nastąpi. Czy dobrze się stało? Może i tak, Zayn wypuścił naprawdę dobry album, którego przyjemnie się słucha.

Krązek rozpoczyna się krótkim utworem o tytule identycznym jak i cała płyta. Świetnie to wprowadza do całości, zarysowuje klimat i pokazuje z czym mamy do czynienia. Następny utwór czyli "Pillowtalk", tak wszystkim dobrze znany kawałek. Opisywać go nie trzeba. Moje pierwsze wrażenie co do tej piosenki nie było przychylne. Gdy jednak odłuchałąm ją drugi raz, nabrała m do niej przekonania,a wrędz bardzo polubiłam. Innymi utworami, które mnie bardzo zainteresowały to między innymi "Befour", "Fool for you", "TiO","Like I would". I choć większość z nich jest w tym samym klimacie R&B, idealnie pasujące do bujania się i zamyślenia, to właśnie "Fool for you' jest taką bardzo podobną do ballady. Mimo to, całość idealnie się razem zgrywa.

Wypisane wyżej tytuły są moimi ulubionymi jeśli chodzi o tę płytę. Nie znaczy to jednak, że reszta jest beznadziejna. Są równie dobre ale nie przypadły mi do gustu zarówno brzmieniowo jak i tekstowo, tak jak inne. Ważnym jest jednak to, że wszystkie utwory idealnie są ze sobą połączone, widać, że zostały stworzone przez jedną osobę, że są dedykowane dla tego konkretnego artysty. Zayn idealnie się w tym odnajduje i według mnie takie brzmienia perfekcyjnie pasują do jego stylu i odwzorowują sceniczną osobowość. Pamiętam, że pierwszy raz słuchając płyty, tak się w całość zasłuchałam, że nie wiedziałam kiedy następowały zmiany piosenek a za tym, kiedy całość się skończyła.

Ogromnie podoba mi się też samo wykonanie opakowania płyty, Okładka przedstawiająca młodego Malika, z jego charakterystycznymi tatuażami, to idealne połączenie jego dzieciństwa z teraźniejszością. W środku natomiast jest mała książeczka, którą otwiera się zupełnie inaczej niż inne. Jest to w zasadzie mały kwadratowy plakat, gdzie jest z jednej strony zdjęcie wykonawcy, a z drugiej wszelkie niezbędne informacje na temat piosenek. Bardzo ciekawy pomysł.

Chyba oczywistym jest, że płyta mi się podobała. Z pewnością będzie należała do moich ulubionych, gdyż jest inna niż wszystkie. Zawiera w sobie masę emocji i ciekawych brzmień, dzięki którym mogłam na nowo poznać Zayn'a Malika.

Ocena: 9/10

Za możliwość przesłuchania serdecznie dziękuję sklepowi empik.com