niedziela, 28 sierpnia 2016

Gregor i tajemnicze znaki- Suzanne Collins


Tytuł: Gregor i tajemne znaki
Autor: Suzanne Collins
Seria: Kroniki podziemia tom 4
Wydawnictwo: IUVI
Gatunek: Fantasy, Młodzieżowa, Przygodowa
Ilość stron: 368
O czym to jest?:
Gregora czeka kolejna przygoda. Choć sam tego jeszcze nie wie, jego życie stanie się zagrożone, a losy bardzo niepewne. Tym razem sprawa tyczy si chrupaczy, czyli myszy. Od zawsze były nękane przez szczury, ale teraz naglę wszystkie zniknęły. Luksa, która jest wdzięczna tym stworzeniom uratowanie swojego życia. Postanawia wyruszyć w podróż poszukiwawczą, a wraz z nią udaje się między innymi Gregor. Dodatkowo w całej tej historii uczestniczą tytułowe tajemne znaki, których rozwiązane pragną znaleźć bohaterowie. Gregor jest teraz jednak bardziej spokojny, gdyż inaczej niż przy poprzednich wyprawach, nie ciąży na nim żadna przepowiednia. A przynajmniej tak sądzi...

Moje refleksje: 
To zdecydowanie najsłabsza część jak do tej pory "Kronik podziemia". Lekko zawiodłam się na tym co stworzyła autorka. Brakowało mi tu kilku rzeczy, mimo iż naprawdę nie oczekiwałam wiele. Liczyłam na ciekawą historię, porywającą przygodę i rozwój relacji pomiędzy bohaterami. I mimo iż wszystko to zostało tu zawarte, to było to w zbyt małej ilości.

Historia n samym początku jest bardzo ciekawa. Dowiadujemy się o nowych okolicznościach i nadchodzącej nowej przygodzie. I tak ciągnie się to przez jakiś czas. Potem niestety wszystko idzie w dół. Niby akcja cały czas się toczy, ale jej bieg, bardzo mnie nużył i zniechęcał do czytania. Następnie pojawiało się coś co podnosiło atrakcyjność książki, ale trwało to przez chwilę. Po tym następował znów, fragment mniej ciekawy. Takie wahania, raz mnie interesowały, raz nie.

Pisząc o tym mam wrażenie, iż moja opinia zostanie odebrana bardzo negatywnie. W zasadzie sama treść mi się bardzo podobała. Niestety z wykonaniem było nieco gorzej, jak już pisałam. Interesowało mnie co stało się z myszami i jaka jest rola owych tajemniczych znaków. Brakowało mi jednak budowania napięcia oraz większej ilości momentów zaskoczenia. I mimo iż bardzo chciałam sie dowiedzieć jak to się zakończy, to czytanie szło mi przez to wszystko bardzo mozolnie.

Podobały mi się tu natomiast bardzo relacje między bohaterami. Kolejny raz pokazano tu ich waleczność i potęgę. Autorka nieraz już udowodniła iż potrafią oni strzec siebie nawzajem i zabiegać o swoje względy. Jak u ludzi występuje tu zazdrość, złość czy zawiść. Ale pełno jest też tych pozytywnych emocji.

W ogólnym rozrachunku całość mi się dość podobała, ale nie w pełni mnie satysfakcjonowała. Jak już napisałam, pewnych elementów mi brakowało. Liczę jednak na to iz piąty tom będzie o niebo lepszy i mnie w pełni zadowoli. Czas pokaże.

Ocena: 6/10


Seria „Kroniki podziemia”
4. Gregor i tajemnicze znaki


Za możliwość przeczytania serdecznie dziękuję wydawnictwu IUVI

piątek, 26 sierpnia 2016

Czar Chanel- Paul Morand


Tytuł: Czar Chanel
Autor: Paul Morand
Wydawnictwo: Literackie
Gatunek: Biografia
Ilość stron: 208
O czym to jest?:
Coco Chanel nie trzeba nikomu przedstawiać. Ikona mody i stylu.Znana wszystkim z upodobania do bieli i czerni. Na pierwszą myśl o niej kojarzy się, ogromna dawka wyczucia stylu i klasyki nie ujmująca kobiecości. Ale jak naprawdę była ta kobieta? Czy jej dzieciństwo zapowiadało, że jest to osoba mogąca odnieść tak wielki sukces?

Moje refleksje: 
Sięgając po "Czar Chanel" nie liczyłam na jakąś specjalnie wybitną biografię. Miałam nadzieję, iż poznam bliżej postać Coco i dowiem się o niej nieco więcej, niż do tej pory wiedziałam. Dostałam jednak więcej niż oczekiwałam.

Pierwszym co rzuciło mi się  w oczy jest styl jakim jest ta książka napisana. Już od pierwszych stron miałam wrażenie, iż to sama Coco Chanel opowiada mi swoją historię. Poprzez pierwszoosobową narrację, autor utworzył takie własnie odczucie w czytelniku. Głownie przez to książkę czytało się bardzo przyjemnie i szybko. Momentami traktowałam to wręcz jak rozmowę z bliską osobą. Było to wyjątkowo klimatyczne i spokojne. Poznawanie w ten sposób historii, okazało się świetnym sposobem na przedstawienie biografii. Nie tylko zapamiętuje się to bardzo dobrze, ale i nie nudzi przy czytaniu.

Dzięki książce Paul'a Moranda, dowiedziałam się wielu faktów na temat młodości samej Coco jak i jej drogi do sukcesu. A jak się okazuje cale  nie było to takie łatwe. Na drodze stało jej wiele przeszkód, które musiała pokonać. Historie z nią związane były nieraz zaskakujące, a przede wszystkim ciekawe.

Tym na co nie zawsze zwracam uwagę przy ocenianiu książek są ilustracje. W zasadzie bardzo rzadko czytam książki w których wnętrzu są jakieś obrazki. Ale tu są one wprost nieziemskie.  Nigdzie indziej nie spotkałam się z takimi. Otwierając książkę miałam wrażenie iż zaglądam do notatnika projektanta mody. Rysunki tak typowe dla tych osób pokrywały co 3-4 stronę. W końcu stworzył sam Karl Lagerfeld!

Jednym słowem książka mi się podobała. Brakowało mi co prawda większej ilości treści. Poza tym książka plasuje si w  każdej kategorii jako pozytyw. Z pewnością spodoba się wszystkim miłośnikom biografii.

Ocena: 8/10

Za możliwość przeczytania serdecznie dziękuję Wydawnictwu Literackiemu

http://www.wydawnictwoliterackie.pl/

środa, 24 sierpnia 2016

Wyklęta- Joss Stirling


Tytuł: Wyklęta
Autor: Joss Stirling
Seria : Struck tom 1 
Wydawnictwo: Akapit Press
Gatunek: Młodzieżowa
Ilość stron: 400
O czym to jest?:
Raven uczy się w bardzo elitarnej szkole. Nie pochodzi jednak z zamożnej rodziny. Jest w tej placówce stypendystką, a jej dziadek jest tam woźnym. Dziewczyna zauważa iż w szkole zaczyna dziać się źle. Niektórzy uczniowie zaczynają znikać ze szkoły, a po jakimś czasie wracają zupełnie odmienieni. Ich zachowanie zupełnie nie przypomina tego kim byli wcześniej. Nauczyciele i wszelkie władze szkolne nabierają wody w usta i kłamią jak z nut. Historia zaczyna być coraz bardziej zastanawiająca i niepewna. W szkole pojawiają się też dwaj chłopcy- Kieran i Joe, z którymi Raven zaczyna się zaprzyjaźniać. Z jednym z nich zaczyna nawet wchodzić w głębszą relację. Obaj chłopcy nie mówią jej jednak całej prawdy. Jaka jest ich największa tajemnica?

Moje refleksje: 
Ja głupia początkowo myślałam, że "Wyklęta" jest kontynuacją "Sagi o braciach Benedictach". A to całkiem nowa seria! Brawo ja! Ale mimo pierwszego zawodu, z wielką chęcią zabrałam się za czytanie, ponieważ od samego początku byłam bardzo zainteresowana tym co dzieje się na kartach powieści. 

Niestety, po kilku pierwszych rozdziałach, miałam wrażenie, iż coś takiego już czytałam/oglądałam. Wydawało mi się, że dokładnie to samo już gdzieś się wydarzyło. Kontunuując zagłębianie się w "Wyklętej" wszystko zaczęło się jednak zmieniać i to uczucie deja vu zniknęło. A sama fabuła była niesamowicie interesująca i ciekawa. I choć początkowo kiedy, w niej nie było jeszcze Kierana i Joego, wydawało mi się iż nie znajdę tu nic ciekawego. Troszkę się to dłużyło i przypominało typową amerykańską szkołę, jaką znamy z filmów. Podziały na grupki, wyśmiewanie biedniejszych i rządzące elity. Tak typowe. Interesowała mnie jednak sprawa znikającej młodzieży i zmiany ich charakterów.

W momencie pojawienia się chłopców w całej historii, nabrała ona jeszcze większej tajemniczości i stała się bardziej dynamiczna. Również ci bohaterowie wprowadzali zupełnie nowe sytuacje, często zabawne czy wyjątkowo niepewne. To głownie dzięki nim rozwijał się wątek owych zmian w szkole i dzięki nim można było bardziej dogłębnie poznać te sprawę.

Autorka ciekawie rozwiązała sprawę tajemniczości wielu spraw w tej książce. Raz widzimy wszystko z perspektywy Raven, raz Joego, a raz Kierana. Momentami jedyną osobą mającą najjaśniejszy pogląd na cała sytuację jest czytelnik. Co za wyróżnienie! Bohaterowie ukrywają przed resztą pewne fakty, a często też robią to przed samymi sobą.

Wiele razy czytając książkę uśmiechałam się, a to za sprawą przebojowych chłopaków. Wprowadzali liczne sytuacje, dzięki którym lekko napięte sytuacje troszkę się rozluźniały. Nie tylko humor okazał się mocną stroną chłopaków. Byli oni bardzo inteligentni i spostrzegawczy. Potrafili oni idealnie rozgryźć liczne zagadki i wątpliwości. Dodatkowo jeden z nich wszedł w bardzo bliską relację z Raven. Zachowywał się w takowych sytuacjach bardzo męsko i odpowiednio do zaistniałych warunków.

Jeśli chodzi o Raven to jest t o postać, której bardzo współczuję tego, jak została potraktowana przez rówieśników. Ogromnie podziwiam ją i jej samozaparcie. Dziewczyna wykazała się ogromną siłą charakteru i wiarą w samą siebie. Tym samym nie dała się złamać zawistnemu społeczeństwu.

Muszę tu też omówić kwestię okładki. Bardzo wpasowuje się ona w klimat "Sagi o braciach Benedictach". I chyba głownie dlatego sądziłam iż jest ona jej kontynuacją. W zasadzie sam motyw lekko pasuje do treści książki, ale to jednak nie to czego bym oczekiwała.

Książka w zasadzie bardzo mi się podobała. Czekam z niecierpliwością na kolejne jej części wydane w Polsce, bo nie wyobrażam sobie co może być dalej. Według mnie historia mogłaby się tak zakończyć. Ale skoro są kolejne części, chętnie przeczytam.
Ocena: 9/10


Seria "Struck"
1. Wyklęta


Za możliwość przeczytania serdecznie dziękuję wydawnictwu Akapit Press 
http://www.akapit-press.com.pl/

poniedziałek, 22 sierpnia 2016

Cloud nine- Kygo


Tytuł: Cloud nine
Autor: Kygo
Dystrybutor: Sony Music Entertainment
Rok nagrania: 2016
Gatunek: House, Elektroniczna, Electrohouse
Co tu znajdziesz? :
15 autorskich kawałków stworzonych przez nieznanego do czasu szerszej publiczności  twórcę. Początki jego kariery to między innymi supportowanie Aviciego czy remiksowanie utworów Coldplay'a czy The Weekend'a. Pod koniec 2014 roku wydał swój najpopularniejszy kawałek czyli "Firestone". Później nastąpiła fala sukcesów na przeróżnych galach muzycznych, a w tym roku artysta wydał swój debiutancki krążek.

Moje refleksje:
Do tej pory kojarzyłam Kygo tylko z utworu "Firestone". I chyba nawet nie znałam wcześniej teledysku do tej piosenki, najczęściej słyszałam ją w radiu podczas dłuższych podróży. Po przesłuchaniu całej płyty okazało się jednak iż znajome są mi również między innymi "Stole the Show" czy "Happy Birthday".

Pierwszy raz płytę włączyłam by mieć tło przy sprzątaniu pokoju. I tym co bardzo mi się tu uwidoczniło to ogromna spójność wszystkich piosenek. I z jednej strony to było plusem a z drugiej minusem. Bo przez cały czas, bez wyraźnego skupiania się, nie wyłapywałam momentu zmiany piosenek. I to po części dobrze, bo widać, iż Kygo postarał się o trzymanie podobnego klimatu wszystkich swoich utworów. Ale czy przez to nie są one tworzone "na jeden kopyt"? Może częściowo tak. Granica pomiędzy tym a spójnością klimatu jest bardzo cienka i czasem ciężko stwierdzić jak wygląda dana sytuacja. Myślę, że w tej kwestii będzie tyle zdań na ten temat, ilu słuchaczy płyty.

Muszę tez wspomnieć o poszczególnych kawałkach. Bardzo nie podobało mi się Intro. Mimo iz podobne do całej  reszty, to według mnie jest zwyczajnie nudne i nieciekawe. Z kolei z utworów, których jeszcze nie znałam, najbardziej do gustu przypadło mi "Stay". Bardzo podobał mi się w niej głos wokalistki. Poza tym spodobała mi się również "I'm in love". Za każdym razem, gdy jej słucham, niezależnie od sytuacji i miejsca, bujam się na wszystkie strony. Podobnie mam tez przy innych utworach, ale ten jest jakiś szczególny.

Wielkim plusem tej płyty jest również jej wykonanie. Ja miałam możliwość zetknięcia się nie z typowym plastikowym opakowaniem, ale papierowym. I tu jest widoczna dbałość twórców o szczegóły. Uwypuklone zostały wszystkie niebieskie i czarne elementy tworzące front okładki. Nie dośc że sama ta grafika jest ciekawa, mimo iż bardzo prosta, to i wykonanie, jak się okazuje, nie zawodzi. Zaglądając do środka, nadal pozostajemy w tych samych klimatach kolorystycznych. Mamy tu dwie kieszonki. W jednej standardowo płyta. W drugiej powinna być książeczka, dotycząca twórców tej płyty. I jest, ale w innej formie. Jest to kwadratowy plakat mniej więcej o rozmiarach 35x35. Są tu teksty wszystkich piosenek oraz ich twórcy. Po drugiej stronie na niebieskim tle jest czarna podobizna artysty. Wszystko jest jak najbardziej ze sobą spójne i minimalistyczne. A do tego wygląda to jak najbardziej schludnie i stylowo.

Płyta jak najbardziej mi się podobała. Wiadomo, miała swoje mankamenty, ale w ogólnym rozrachunku prezentuje się bardzo pozytywnie. Rzadko zdarzają się takie płyty, w których podobają mi się wszystkie kawałki. Ta do nich nie należy, jednak z pewnością jest tą, przy której spędziłam miłe chwile.

Ocena: 8/10

Za możliwość przesłuchania serdecznie dziękuję sklepowi empik.com

xx

sobota, 20 sierpnia 2016

Królowa cieni- Sarah J. Maas


Tytuł: Królowa cieni
Autor: Sarah J. Maas
Seria:Szklany tron tom 4   
Wydawnictwo: Uroboros
Gatunek: Młodzieżowa, Fantasy, Young Adult, Romans,
Ilość stron: 848
O czym to jest?:
Celaena Sardothien do tej pory traciła wszystkich, których kochała. Zamordowano jej rodziców, jej ukochany, Sam, także zginął w męczarniach. Jej przyjaciółka, Nehemia, poświęciła życie, by Celaena mogła odkryć swoje dziedzictwo i pójść za przeznaczeniem… Ale dość tego. Teraz, gdy okiełznała już swoją moc, nadszedł czas na zemstę. Dziewczyna znana do tej pory jako Zabójczyni Adarlanu zniknęła – narodziła się Aelin Ogniste Serce, królowa podbitego przez Adarlan Terrassenu.
Nadszedł czas walki o wszystko, co ważne. Aelin wraca do Adarlanu, by zemścić się na tych, którzy skrzywdzili jej bliskich, odzyskać tron i stanąć twarzą w twarz z cieniami przeszłości. A przede wszystkim po to, by chronić tych, którzy jej pozostali. Przed nią zadanie prawie niemożliwe do wykonania. Jej przeciwnicy mają po swojej stronie mroczne siły, a Aelin w Adarlanie pozbawiona jest swojej magii, która pozwala jej władać ogniem. Może jednak liczyć na swoich towarzyszy – kuzyna Aediona, Chaola, Lysandrę i przede wszystkim na Rowana. Rowana – walecznego księcia-wojownika Fae, jej carranama, bratnią duszę – do którego zaczyna żywić coraz bardziej płomienne uczucia. (lubimyczytac.pl)


Moje refleksje: 
Na tę książkę wyczekiwałam dość długo. Tak długo, iż sporo zapomniałam zapomnieć z tego co już poznałam na temat Celeany. Chcąc kontynuować przygodę w jej świecie, chwyciłam za trzeci tom i zaczęłam czytać jego ostatnie rozdziały. Wtedy wróciły do mnie wszystkie te emocje jakie towarzyszyły mi przy czytaniu "Dziedzictwa ognia". Już wiedziałąm jakie kwestie mnie nurtowały i czego najbardziej pragnęłam się dowiedzieć. Nie ukrywam też, że "Królowa cieni" zaskoczyła mnie swoją objętością. W zasadzie wcześniej nie oglądałam i nie czytałam żadnych recenzji, a na stronach księgarni internetowych nie zerknęłam na ilość stron. A tu przyszła do mnie taka cegiełka. No cóż, trzeba było przeczytać.

Czas ocenić sama fabułę książki. Bardzo podobało mi się to, iż akcja nie gnała zbyt szybko. Można było rozkoszować się każdym słowem, jednocześnie nie nudząc się i nie tracąc ochoty do czytania. Poza tym autorka umiejętnie budowała napięcie i wprowadzała nowe wątki. Nie było momentu, w którym nie byłoby czegoś mnie interesującego. Czy to rozwiązanie którejś sytuacji  czy losów danego bohatera. Jakkolwiek książka była wielowątkowa, tak nie czuło się przytłoczenia tym i zagubienia pośród stworzonych przez autorkę zdarzeń.

Tym co również bardzo mi się podobało, był fakt, iż na przestrzeni tych 4 tomów dało się zauważyć ogromną  dojrzałość  bohaterów. Pierwszy tom pokazywał ich na początku tej wielkiej i heroicznej przygody. Teraz są, to w pełni dojrzałe i odpowiedzialne osoby, gotowe do poświęceń.

Podobał mi się tez tutaj stworzony wątek romantyczny, choć lekko mnie zawiódł. W tak rozwiniętej juz fabule oczekiwałam jednak czegoś więcej i liczyłam na żywszy obrót wydarzeń. Oczywiście rozumiem, iż okoliczności nie sprzyjają rozwojowi typowych historii miłosnych, ale mimo wszystko można było to bardzo rozwinąć.

Tym co wyjątkowo mi się tu nie podobało, było samo wykonanie techniczne książki. Okładka w porównaniu z poprzednimi jest dość przeciętna. W zasadzie dużo ładniejszy jest tył książki. Z racji tego, iż jest to ogromna książka, jej waga, również jest dość spora, więc przy czytaniu było to lekko uciążliwe. Poza tym przez to łatwo było o zagięcie na grzbiecie. Przypominało mi to sytuację jak w przypadku "Pani nocy" Cassandry Clare.

Jednym słowem książka mi się podobała. Dzieje się tu wiele i dzięki temu mimo ogromnej iloci stron czyta się to szybko i sprawnie. Poza tym to bardzo dobra kontynuacja serii, dzięki której jestem jak najbardziej zachęcona do przeczytania piątego tomu.

Ocena: 8/10

Seria „Szklany tron”
4. Królowa cieni

Za możliwość przeczytania serdecznie dziękuję księgarni internetowej Taniaksiazka.pl 




Książkę w bardzo przystępnej cenie możecie dostać właśnie tam LINK